Piotr Dziedzic Fotografia

Temat: BUNT WRZEŚNIOWYCH TRZPIOTÓW - SIE DZIEJE CZ. V
Dora ja mam takie piankowe puzzle. Kupiłam je Martusi jak była mała żeby jej w pupsko nie było zimno.
Zapomniałam Wam napisać że wczoraj byliśmy na roczku u chrześnicy mojego męża. Było bardzo sympatycznie ale wiecie jeszcze strasznie widać różnicę 1 roku między dziećmi na tym etapie rozwoju. Dwuletnie dziecko jest już prawie dorosłe Siedzieliśmy na działce bo była ładna pogoda. Marta się wyszalała za wszystkie czasy Dobrze że ten tydzień roboczy ma tylko 4 dni
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=51700



Temat: Zmiana konstytucji
Witam;
Hauer: aborcja kiedy i jak - jest to kwestia światopoglądu. To raz, dwa - wywracając kota ogonem można by się spytać ułomnych, powykrzywianych, nieslyszących będących na poziomie rozwoju dwuletniego dziecka czy mają świetne życie. Trzy - płod [jakkolwiek go fachowa medycyna nazywa] jest w stanie przeżyć i to z ogromną pomocą lekarzy samodzielnie i zagrożony całą masą wad bodajże od 22 czy 23 tygodnia. Wcześniej oznacza to tyle , że nawet urodzony - nie miałby szans na przeżycie - zostałby zważony - zmierzony i tyle, z opisem : urodzony martwy.
Przy okazji - jak pisałem światopogląd [taki czy inny] jest osobistą sprawą każdego człowieka, co nie oznacza, że mamy mieć 40 milionów [w Polsce] różnych wersji konstytucji. Konstytucja to ogólne zasady postępowania dla ogólu obywateli, które powinny być tak proste i jasne jak się da i tak chłodno opisane by dotyczyły wszystkich.
pozdr
Źródło: forum.historia.org.pl/index.php?showtopic=9263


Temat: WRZEŚNIOWE SZKRABY PART III
Wszystkiego najlepszego dla Maciusia i Kondzia!!!

U nas też jakieś przeziębienie. Mała od wczoraj ma katarek i strasznie mi jej szkoda, bo nawet mleczka nie może spokojnie sobie pojeść . Kupiłam jej kropelki i jest trochę lepiej.

My mamy fotekik coneco 9-25kg, ale jakbyśmy mieli wybierać ponownie, to kupilibyśmy taki, który bardziej się rozkłada do spania. Podczas jazdy gdy Martynia śpi, bardzo opada jej główka na jedną stronę.

Iza2006 ja też już myję Martynce ząbki pastą (vademecum junior). Rozprowadzam jej na szczotce z wodą, żeby za dużo nie połknęła. Ostatnio spotkałam kobitkę w parku, która ma dwuletniego synka i mówiła, że jej mały mając 4 zęby miał już dwie dzióry. Teraz ma 12 zęboli i większość zaatakowała próchnica. Musiała jechać z nim na powlekanie jakimś środkiem hamującym jej rozwój. Dla dziecka to podobno horror. Tak się wystraszyłam, że na pewno teraz będę myła Martyni zębochy systematycznie.

dorki zdrówka dla Kondzia!

lilitu my też kupujemy w lumpeksiorach. Naprawdę można wyczesać fajowe ubranka. Teraz jest też dużo wyprzedaży w marketach i firmowych sklepach. Może coś się trafi. Trzymam kciuki za przypływ kaski!

Marta_R dzięki za radę ze słomką, ale Martynka bardziej się bawi niż pije. U nas sprawdził sie niekapek NUBY. Niestety toleruje w nim tylko herbatkę. Mleko odpada

Ściskam Was !
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=47156


Temat: Jak to jest w mową u dwulatków ?

Grzałka  :wink:  :lol:  

Powiem w skrócie. Ogólna zasada jest taka : martwić sie można jeśli dziecko dwuletnie nie używa słów, a dziecko 3 letnie nie mówi zdaniami.


Mary, nie uogólniałabym tego. Albo inaczej: co to znaczy, że dziecko mówi słowa?
Mój Kubuś w dniu swoich 2-ich rodzin mówił dokładnie trzy słowa: mama, kaka (tata) i babisia (babcia). I koniec, kropka. Reszta to jakiś jego "bełkot". Więc mozna powiedzieć, nie mówił słów. No fakt, marttwiłam się jak diabli. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie.
Dzisiaj ma 2lata i 10 miesięcy i mówi wszystko, pełnymi zdaniami.

Ja jednak stawiam na bardzo indywidualny rozwój każdego dziecka. Tutaj nie ma żadnej sztampy.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=16041


Temat: nauka czytania metodą Domana- czy jest sens wcześnie zaczyna

Mnie wychowano bez metod.

No wlasnie, ja tak sobie zaczelam myslec, skad obecnie ten ped do stymulacji dzieci roznymi metodami (chodzi mi o przecietnie rozwijajace sie dzieci, bo wiem, ze w niektorych przypadkach stymulacja roznego rodzaju jest wrecz konieczna)?
Nie przypominam sobie, zeby dawniej tak bylo.
Ja z siostra tez bylam wychowywana bez zadnych stymulacji, cale dziecinstwo spedzilysmy glownie na bawieniu sie na podworku w typowo dzieciece zabawy, nie przypominam sobie, zeby jakos wyjatkowo nam poswiecano czas. A tez bylysmy bardzo dobrymi uczennicami, w podstawowce moja siostra wygrywala konkursy matematyczne, ja ortograficzne. Dopiero wraz z okresem buntu wystapily u mnie problemy edukacyjne, ale kwiecisty powrot nastapil na dwoch ostatnich latach studiow.
A moja siostra edukuje sie zdolnie do dzis

Tak wiec czy konieczne jest stosowanie tych wszelakich metod, zeby wychowac madre, zdolne, inteligentne dziecko?
A moze warto pozwolic mu przezyc beztroske dziecinstwa bez pedu do tego, zeby jak najwczesniej potrafilo czytac, liczyc etc?
Nie raz spotykam rozmowy rodzicow - a moje roczne dziecko to juz liczyc do trzech potrafi, a moje neispelna dwuletnie to juz caly afabet zna etc.
Wiem, ze czesto to wynika z samej ciekawosci dziecka, ale czasami mam wrazenie, ze niektorzy rodzice na sile chca wychowac bystrzaka i wydaje im sie, ze im wczesniej zaczna tym wieksze plony zbiora (tylko czego plony, wychwalania sie przez znajomymi?).

Bynajmniej tutaj nie pije do zadnej z Was - taka tylko refleksja mnie naszla, czy wraz z rozwojem... cywilizacyjnym (?) za bardzo nie bzikujemy jako rodzice?
Źródło: wegetarianizm.pl/viewtopic.php?t=7500


Temat: Propagowanie diety wegańskiej/wegetariańskiej
Kurcze, powiem szczerze, że nie rozumiem dlaczego miałyby brać udział w tym badaniu młodsze dzieci. Kryteria wiekowe zostały ustalone w jakiś sposób, jeżeli mają to być badania dotyczące wpływu odżywiania na rozwój, to osobiście uważam, że badanie półtora - dwuletnich dzieci nie ma sensu. Lepiej byłoby badać w ogóle starsze dzieci, a najlepiej dorosłych wegan od urodzenia ;P

Moje dzieci się nie kwalifikują, Zuzia wprawdzie jest wegetarianką, ale spożywa głównie nabiał no i kończy dwuletnią chemioterapię, więc raczej nie byłaby dobrym przypadkiem. Emil sporadycznie jada mięso, choć akurat nabiału nie je w ogóle, ani jajek. No i nie ma trzech lat...
Źródło: wegetarianizm.pl/viewtopic.php?t=7561


Temat: mowa przez zaciśnięte usta
Witam Panią,
brak rozwoju mowy u dwuletniego dziecka jest ZAWSZE niepokojący. Słusznie więc poszukuje Pani pomocy. Najważniejsze w sytuacji mowy przez zaciśnięte usta jest rozpoczęcie od wywołania prawidłowo artykułowanych samogłosek. Można skorzystać z książeczki SAMOGŁOSKI (www.we.pl). Warto także udać się do psychologa, by ocenił rozwój wszystkich funkcji psychicznych dziecka.

Życzę sukcesów
Jagoda Cieszyńska
Źródło: forum.czasdzieci.pl/viewtopic.php?t=1371


Temat: Autyzm?
Pisałam do Pani która ma dwuletniego maluszka, ale chętnie odpowiem również na Pani post. Jest wiele zachowań ze spektrum autyzmu i zespołu aspergera, które występują przy schorzeniach neurologicznych. Choroby o podłożu neurologicznym moim zdaniem nie wykluczają terapii adresowanej do autystyków i aspergerowców, wspomagającej rozwój dziecka w różnych obszarach, mogą poprawić funkcjonowanie dziecka. Dogłębniej pozna Pani problem na stronie Nie-grzeczne dzieci. To jest strona dla rodziców dzieci z zespołem aspergera.
Źródło: forum.czasdzieci.pl/viewtopic.php?t=1652


Temat: "Jaka Ona niedobra"- a ja się wylamię
Rosa, teraz przeczytałam Twoje ostatnie posty i jestem winna Ci wyjaśnienie/ sprostowanie.

Teraz widzę ,ze Ty pisałaś o czymś w stylu postu MIssy, podaczas gdy ja o całym, obserwowanym przeze mnie od dłuższego czasu zjawisku osądzania innych matek. Nie wiem dlaczego nie zruzumiałyśmy się- może ten upał?

Parę razy już wspominałam , że post MIssy był jedynie kropelką która u mnie przelała kielich goryczy, a de facto chodzi o dziesiatki wątków potępiających, jakie pamiętam z eDziecka oraz kilku tutaj.

Pamietam wątek ,w którym jakaś mama uznała się za leposzą matkę tylko dlatego, że jej dwuletnie dziecko nigdy nie korzysta z wózka, te mamy, które czasami przewożą dzieci w tym wieku w wózkach zostały określone jako kobiety ograniczajace swobodę i rozwój ruchowy dziecka, jako majace gorszy kontakt z dziećmi i coś w tym stylu. Pamiętam nawet cytat z jej psotu, który głęboko wbił mi się w pamięć "ja tam wolę ciepłą rączkę mojego dziecka niż zimny uchwyt wózka" oraz " ozdrawiam wsystkie mamy wesołych, swobodnych dzieciaczków" ( tj. tych bez wózków).

Pamietam parę wątków sugerujących , że albo matka pracuje i zaniedbuje dzieci albo jest w domu i naprawdę dzieci kocha.

Pamiętam wątek pod tytułem " karmienie piersia-styl bycia mamą", z którego wynikało ,ze te, które nie karmią piersia mają gorszy styl macierzyństwa

Pamiętam posty sugerujące ,ze jeśli dwulatek nie korzysta z nocnika to jest zaniedbany wychowawczo i mniej inteligenty od tego korzystającego z nocnika (!!)

Pamietam serię wątków potępiajacych w czambuł teściowe tylko dlatego , że w wielu sprawach nie "uaktualniły się" i udzielają rad, jakie obowiązywały w czasach ich młodości.


Pamiętam posty , ż których wynikało, że jeśli ktoś kupuje dzieciom drogie zabawki to pewnie po to by zastąpić im pustkę emocjonalną.


Pamietam wątek, którego tytuł sugerował, ze skoro ktoś ma inne metody wychowawcze to znaczy , że upadł na głowę.

Biedna Missy miła pecha nadajac swojemu watkowi bardzo jednoznaczny tytuł i niestety jej wątek stał się pretekstem do moich podsumowań...

Twoje Rosa argumenty "usprawiedliwiające" odniosłam ogólnie do wątków w stylu tych wymienionych powyżej . Może faktycznie nie było to tak oczywiste jak mnie się wydawało.

Skoro jednak nie umiałam przekazać pozytywnej myśli i skłonić do reflekcji nad niewłaściwością tak łatwego osądzania, to widać powinnan zamilknąć. Co niniejszym czynię.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=1639


Temat: Zmiana konstytucji
FSO:

aborcja kiedy i jak - jest to kwestia światopoglądu.
Oczywiście. Zabijac zydów czy tylko wysłac na madagaskar to też tylko kwestia światopogladu.


wywracając kota ogonem można by się spytać ułomnych, powykrzywianych, nieslyszących będących na poziomie rozwoju dwuletniego dziecka czy mają świetne życie.
To Ty wywracasz kota ogonem twierdzac, ze skoro ktos jeszcze nie mówi i nie moze sie bronić to nie ma żadnych praw i kto inny powinien decydowac o jego życiu i smierci.


Trzy - płod [jakkolwiek go fachowa medycyna nazywa] jest w stanie przeżyć i to z ogromną pomocą lekarzy samodzielnie i zagrożony całą masą wad bodajże od 22 czy 23 tygodnia. Wcześniej oznacza to tyle , że nawet urodzony - nie miałby szans na przeżycie - zostałby zważony - zmierzony i tyle, z opisem : urodzony martwy.
A jak z tym było 10 , 20, 50 100 , 200 lat temu ? A jak będzie za 10 - 20 lat ? Medycyna idzie naprzod i granica się przesuwa. Pytanie czy ten jak go nazywasz płód to jest rozwijajacy się człowiek czy jakiś "alien" ?

Co do samych "szans na przeżycie" to wiele chorób i wypadków powoduje, ze ludzie maja nikłe szanse na przeżycie. moga przetrwac tylko dzięki szybkiej i specjalistycznej pomocy, a i to nie zawsze. Mimo to nie uznajemy, ze sa jakies osoby, które moga wedle własnego widzimisię ich dobijać.


Konstytucja to ogólne zasady postępowania dla ogólu obywateli, które powinny być tak proste i jasne jak się da i tak chłodno opisane by dotyczyły wszystkich. Konstytucja to ogólne zasady funkcjonowania panstwa. I tu jest pytanie, czy w tym panstwie osoby które uległy, chorobie, wypadkowi, lub z jakiegos innego powodu są bezradne i zdane na łaske innych będą chronione przez państwo i prawo, czy też nie?
Źródło: historia.org.pl/forum/index.php?showtopic=9263